O autorze
Mama dwójki. Autorka bloga www.nudanuda.wordpress.com
Codzienność nie daje jej się za bardzo ponudzić, choć bardzo to lubi robić, szczególnie z dziećmi. Czerpie energię ze spotkań i rozmów z ludźmi. Lubi proste historie. Z wykształcenia specjalista ds. komunikacji.

Mamo, czemu nie chodzisz na obcasach?

Zapytała mnie ostatnio znienacka moja pięcioletnia córka. Zaskoczyła mnie. Nie myślałam, że obcasy mogą być w jakikolwiek sposób przedmiotem jej rozważań, albo naszych wspólnych rozważań….A jednak! „Bo mama Zosi ma obcasy i mama Oli też, a Ty ciągle na płaskim i płaskim”. Cóż, feedback jest darem…

Dlaczego nie chodzę na obcasach? Nie za bardzo mam dokąd, to raz. Nie chcę zniszczyć butów, kiedy kilkanaście razy dziennie składam i rozkładam wózek młodszemu dziecku, to dwa. Znam wygodniejsze niż obcasy buty do chodzenia na spacery z małym dzieckiem. 3:0. Wystarczy?



Niby tak, ale po głowie wciąż kołatała mi się myśl, że córka chciałaby mieć bardziej kobiecą matkę. Moje myśli zaczęły krążyć wokół szeroko pojętej kobiecości oraz zawartości mojej szafy. Porozmawiałam o tym z koleżanką, mamą kolegi córki z przedszkola, która podobnie jak ja zajmuje się głównie dziećmi i domem . Stwierdziłyśmy, że duża część naszych ubrań, szczególnie tych bardziej eleganckich właściwie się marnuje. Marnuje się, bo ja przebywam w domu z okazji urlopu rodzicielskiego, ona z okazji urlopu wychowawczego, więc obie nie mamy wielu okazji do wyjścia. Do wyjścia bez dzieci. Nie do sklepu, nie do parku oraz nie do lekarza. Wyjściowe ciuchy wiszą więc w szafie, a my właściwie niewidzialne, w czymś wygodnym, byle szybko i byle nie było na tym plam po flipsach.

Wiadomo, domowy kierat potrafi nieźle dać w kość. Nie, my nie narzekamy. Obie cieszymy się z tego, jak jest. I staramy się.

Co nie zmienia faktu, że nie będziemy chodziły w ubraniach do biura po domu. I nie zmienia to faktu, że wyjść jest niewiele, a człowiek rzeczywiście wręcz łaknie takiej okazji.

Rozmowa schodzi więc znowu na ubrania, które są synonimem kobiecości i wolności. Ona opowiada mi, że ma piękną złotą plisę od znanej projektantki, z halką, obłędna, ale nie ma jej gdzie założyć. Ja opowiadam o obcasach oraz o tym, że byłam ostatnio u przyjaciółki na ciuchowej wyprzedaży i zaczęłam jej jęczeć, że nie mam za bardzo dokąd w eleganckich ubraniach chodzić, bo przecież nie będę szła taka wystrojona do spożywczego. I na to moja koleżanka odpowiada – mam! Bierz obcasy, ja plisę, wiem gdzie w nich pójdziemy - pójdziemy do przedszkola na Jasełka :)
Trwa ładowanie komentarzy...