O autorze
Mama dwójki. Autorka bloga www.nudanuda.wordpress.com
Codzienność nie daje jej się za bardzo ponudzić, choć bardzo to lubi robić, szczególnie z dziećmi. Czerpie energię ze spotkań i rozmów z ludźmi. Lubi proste historie. Z wykształcenia specjalista ds. komunikacji.

Rodzice się widzę dobrze bawią

Ostatnie kilka dni spędziłam z córką w szpitalu. Paradoksalnie wreszcie wypoczęłam, miałam czas pooglądać odmóżdżające amerykańskie komedie w telewizji, posiedzieć i poleżeć - bez specjalnego ogaraniania przestrzeni wokół i poznałam ludzi, z którymi przegadałam trzy doby. O wszystkim. I nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia!

Wydawałoby się, że pobyt w szpitalu równa się koszmar. Człowiek wchodzi prawie zdrowy, a wychodzi z kilkoma innymi przypadłościami. Do tego przedmiotowe traktowanie w stylu: "za pół godziny gasić światło...". Wiadomo, to nie spa.



Czy z córką czy z synem, zawsze przebierałam nogami oczekując na wypis i uciekałam w pośpiechu. Tym razem też tak było (w sensie przebierania nogami), bo wiadomo, że w domu najlepiej, ale zdarzyło się coś, co sprawiło, że prawie zapomniałam, że jestem w szpitalu.

Córce podobało się bardzo. Powiedziała, że nie spodziewała się, że pozna w szpitalu tylu przyjaciół. Żadne badania nie były jej straszne. Na pobieranie krwi i inne szedł z nią nowy "narzeczony". Również pięciolatek.

Później w pokoju pojawiła się koleżanka. Podobnie jak ona, bo równolatka, była miłośniczką Elzy i Anny z "Krainy Lodu". Miałyśmy więc w pokoju dwie prawdziwe fanki tej bajki i nikt nie mógł mieć co do tego wątpliwości - począwszy od piżamy, przez legginsy, laleczki, balony z Elzą i Anną - wszystko, co człowiek może sobie wyobrazić, było z Elzą i Anną.

I my. Trzy matki. Mniej więcej w tym samym wieku. Z dwójką dzieci. Różnica wieku między naszymi dziećmi również podobna. Ja z dużego miasta, one z mniejszych miejscowości, każda nazywa swoją "dziura". Na pierwszy rzut oka sporo nas różni. Łączy głównie jeden pokój.

Po pierwszej dobie pobytu w szpitalu zaczynamy przebąkiwać, że "jakoś tak dużo siedzimy". Przynajmniej ja jestem tym wręcz zdumiona. Co tu robić w oczekiwaniu na badania? Człowiek siedzi albo leży na leżance i rozmawia, albo czyta, albo robi rzeczy, na które zazwyczaj w domu nie ma czasu. Śmiejemy się z tego z dziewczynami.

Druga doba. Idziemy do bufetu. Odkrywamy tort Magdalenka. Wspaniały tort miodowy. Zaczynamy zabawę. Tort Magdalenka, naleśniki z serem i bitą śmietaną, zupa pomidorowa, kotlet schabowy z ziemniakami i zasmażaną kapustą. Acha, i kawa. I kompot. Koleżanka zaczyna od słodkiego podobnie jak ja, kończy również na schabowym, kaszy gryczanej i ogórku kiszonym. Zaczynamy się z siebie śmiać, że tak sobie dogadzamy. Czujemy się jak na imprezie (weselu?? :)). Siedzimy i jemy. Ledwo toczymy się z powrotem do sali.

Trzecia doba. Oglądamy w telewizji głupie amerykańskie komedie. Opowiadamy sobie o domach, mężach, teściowych. Zaczynamy rozumieć, że paradoksalnie więcej nas łączy niż dzieli. Wchodzi salowa: "Gasić światło, być ciszej, rodzice widzę się dobrze bawią...!".

Tak, my, rodzice, mieliśmy szczęście, że trafiliśmy do tego samego pokoju. I cieszę się, że udało nam się nie dokładać własnym dzieciom traum w postaci własnego szpitalnego udręczenia. Dziś rano zadzwoniła do mnie jedna z nowo poznanych koleżanek i powiedziała, że trochę się wstydzi przyznać, że się tak dobrze czuła w tym szpitalu, bo przecież powinna mówić, że się zmęczyła i że było koszmarnie, ale brakuje jej naszych śmiechów i rozmów. Mi również tego brakuje. Paradoksalnie w szpitalu miałam trochę czasu dla siebie. Cieszę, że poznałam takie fajne dziewczyny. I jeszcze kolegę, który przez pierwsze dwie doby był również ze mną w pokoju. Okazał się być bardzo ciekawym, dobrym człowiekiem i przede wszystkim nowym superwujkiem dla mojej córki. Wszystkich rodziców pozdrawiam. Nie chcę już więcej chodzić do szpitala, ale muszę przyznać, że ten pobyt, mimo wszystkich szpitalnych niedogodności był dla mnie i dla córki wyjątkowy. I to nie tylko ze względu na bardzo porządną diagnostykę...;)
Trwa ładowanie komentarzy...