O autorze
Mama dwójki. Autorka bloga www.nudanuda.wordpress.com
Codzienność nie daje jej się za bardzo ponudzić, choć bardzo to lubi robić, szczególnie z dziećmi. Czerpie energię ze spotkań i rozmów z ludźmi. Lubi proste historie. Z wykształcenia specjalista ds. komunikacji.

Tablet czy nie tablet, oto jest pytanie!

Wróciłam niedawno z wyjazdu, na którym znalazły się dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym. Większość czasu miały zorganizowane ale w czasie wolnym panowała tylko jedna zasada. Tabletyzacja. Potężna i wszechobecna.

Tablet był dla tych pięcio- czy sześciolatków wyznacznikiem statusu. Kto miał tableta, ten miał władzę. Dzieci absolutnie nie chciały bawić się w nic innego. Porysować? W chowanego? A może tańce? Nic z tych rzeczy. Tablet wygrywał nawet z filmem puszczanym w ramach dobranocki. Po kilku minutach wykruszała się pierwsza grupa „stabletyzowanych”, „bo film jest nudny”….Na koniec film oglądała powiedzmy dwójka dzieci, a reszta w podgrupach grała w tableta. Byłam świadkiem scenki, gdzie jedno dziecko zapukało do drzwi pokoju drugiego dziecka i zapytało zastanego tam rodzica, czy skoro tego dziecka nie ma, to może sobie pożyczyć jego tableta.



Jestem/byłam przerażona. Wiem, że takie czasy i że są gry, które dzieci rozwijają, natomiast nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałam. Córka, która ma wyznaczony dzienny czas na tableta (a i tak na feriach mogła z niego korzystać dużo częściej) szalała z rozpaczy, że nie może mieć go przyspawanego do ręki.

Nie wiem co mam o tym myśleć. Nie wiem nawet, czy należy z tym walczyć. Może takie czasy?
Trwa ładowanie komentarzy...